WHEN THE NIGHT COMES [4] zostaję na tym drzewie
Nie przeskakujesz na tamtą gałąź.
Coś podpowiada ci, że byłaby to zła decyzja. A może trzeba było to zrobić? W końcu kto nie ryzykuje ten nie zyskuje.
Drzewo znowu zaczyna się trząść. Słyszysz świst. Coś jak dźwięk miecza przecinającego powietrze. Potem następują rytmiczne uderzenia w pień drzewa, które chwieje się przy każdym.
To coś się wspina.
Przy kolejnym uderzeniu, gałąź na którą chciałaś na początku przeskoczyć łamie się z głośnym trzaskiem i spada w ciemność.
Zaczynasz panikować. Co teraz zrobisz. Twój mózg pracuje na najwyższych obrotach, ale nie potrafi wymyślić żadnego sensownego wyjścia.
Albo dasz się zabić albo skoczysz.
To jedyne wyjścia.
Jednak nie dane ci się jest zastanowić.
Stwór wspiął się na twoja gałąź. Rzuca się na ciebie. Wrzeszczysz przeciągle. Spadacie razem z drzewa, a ty czujesz jak coś wbija ci się w brzuch.
Potem uderzacie o ziemie.
I zapada ciemność.